Posted on | Poetry

Four Poems

Rain Le coq est mort, le coq est mort,
Rain le coq est mort, le coq est mort.
RainIl ne dira plus cocodi, cocoda,
Rainil ne dira plus cocodi, cocoda . . .

RainKoko-di, Koko-da
Rain dir. Johannes Nyholm (2019)

I

To stay up at night, to watch horror movies, to brew cups of tea: black, raspberry, oolong. To ask for a higher dose, to have irregular periods. To tell your husband: I don’t want people dying on me. To hug him close, then to go on: to stay up at night, to watch horror movies, to brew cups of tea: black, raspberry, oolong. To listen to the white noise in the city or to the silence in Wyszowatka. To gaze at the moon (today’s was pulled from a children’s book, a crumbling croissant). To gaze instead into the black rural night. To stir at dawn as the neighbor leads her cows from the barn, hailing them by name. To feel the crack of morning on your skin, the slap of dusk, to hear the yapping of the dogs, the loose and the leashed. To burst, sometimes, into tears and then: to stay up at night, to watch horror movies, to brew cups of tea: black, raspberry, oolong.

II

To wake, but keep your eyes shut, to swallow sertraline. To wake, but keep your eyes shut, to cook delicious dinners: asparagus with dill and garlic, roast potatoes. To skip your portion. To tell your husband: I’m glad you liked it, to pet the dog, to feel for a tick, to extract it fast, to examine the resultant callus. To stay up, to watch horror movies: woman sees dead, smells smoke. To watch a mummy at the museum, to duck to glimpse the pelvis, to name the sex. One day in May, to shiver in cold; the sun offers its icy gleam; trees in frost.

You’re nowhere, you’re at every turn.

III

The first days: a dry throat, pain in the solar plexus, long sobs. The sun avoidance, the discolouration of one’s face in the sun. Stepping out of the car, gasping for air, leaning against shopfronts (where did the watchmaker go?). Then silence. I told you back then, the winter sun makes you most beautiful, you squinted. Watching for wild animals. Will anyone believe I saw a wildcat in this forgotten village? Sitting by wide windows, watching swallows, swatting sand from the face. The joy of leaving, returning, leaving, returning. Last summer in the city, fleeing to cold rooms, to you.

IV

Fleeing into cold rooms, sitting on the sofa, leaving the lights off. Throwing the windows wide, watching the neighbour’s house at the forest’s edge. Someone lives, remembers, perhaps telling a story of summer, of slipping under the water and wanting to stay. Or not. Maybe they’re saying: the first time I felt the baby move, I knew a way to contain this love. Staying put, holding the breath, drifting back for a moment. Counting down to the day when, after brief absence, your husband returns and asks: Did you hear rustling in the attic again? Were you too afraid to look? To feel relief at an unexpected moment.

Rain Le coq est mort, le coq est mort,
Rain le coq est mort, le coq est mort.
RainIl ne dira plus cocodi, cocoda,
Rainil ne dira plus cocodi, cocoda . . .

RainKoko-di, Koko-da
Rain dir. Johannes Nyholm (2019)

I

Nie spać po nocach, oglądać horrory, robić herbaty: czarną, malinową, oolong. Prosić o zwiększenie dawki leku, mieć nieregularne miesiączki. Mówić mężowi: nie chcę, żeby umierali mi ludzie. Przytulać się do niego i dalej: nie spać po nocach, oglądać horrory, robić herbaty: czarną, malinową, oolong. Słuchać białego szumu miasta albo ciszy w Wyszowatce. Patrzeć na księżyc (dziś był jak z kolorowanki dla dzieci; przypominał mały kruchy rogalik). Albo patrzeć w czarną noc na wsi. Przebudzać się, gdy sąsiadka wyprowadza o świcie krowy z obory i woła je po imieniu. Czuć na skórze brzask poranka, uderzenie zmierzchu, słyszeć ujadanie psów, tych luzem i tych przy budach. Czasami rozpłakać się, a potem: nie spać po nocach, oglądać horrory, robić herbaty: czarną, malinową, oolong.

II

Budzić się, ale nie otwierać oczu, połykać asertin. Budzić się, ale nie otwierać oczu, gotować pyszne obiady: szparagi z koprem i czosnkiem, pieczone ziemniaki. Sobie odmawiać. Mówić do męża: cieszę się, że ci smakowało, głaskać psa, wyczuwać kleszcza, jednym ruchem usuwać, badać zgrubienie po rance. Oglądać po nocach horrory: kobieta widzi martwych, czuje dym. Oglądać w muzeum mumię, kucać, żeby zobaczyć miednicę, rozpoznać płeć. W majowy dzień trząść się z zimna; słońce daje chłodny blask; na drzewach szron.

Nigdzie ciebie nie ma, a jesteś wszędzie.

III

Pierwsze dni: suchość w gardle, ból w splocie słonecznym, długi płacz. Unikanie słońca, przebarwienia na twarzy od słońca. Wysiadanie z samochodu, łapanie powietrza, opieranie się o witryny sklepów (gdzie się podział zegarmistrz?). Potem cisza. W zimowym słońcu najpiękniej wyglądasz, tak ci wtedy powiedziałam i zmrużyłaś oczy. Wypatrywanie dzikich zwierząt, czy ktoś uwierzy, że w tej zapomnianej wsi widziałam żbika? Siedzenie przy wielkich oknach, oglądanie jaskółek, sypanie piaskiem w twarz. Radość, że się wyjeżdża i wraca, wraca i wyjeżdża. Ostatnie lato w mieście, uciekanie do chłodnych pokoi, do ciebie.

IV

Uciekanie do chłodnych pokoi, siedzenie na kanapie, niezapalanie światła. Otwieranie okien na oścież, patrzenie na dom sąsiadów pod lasem. Ktoś żyje, pamięta; może właśnie opowiada o wakacjach, gdy zanurzył się pod wodę i nie chciał wracać. Albo nie, mówi: kiedy poczułam pierwszy ruch dziecka, już wiedziałam, jak pomieszczę tę miłość. Nieruszanie się z miejsca, wstrzymywanie oddechu, na chwilę wracanie. Odliczanie czasu do momentu, gdy po krótkiej nieobecności wróci mąż i zapyta: znów słyszałaś szmery na strychu i bałaś się zajrzeć? Poczuć ulgę w niespodziewanym momencie.

Urszula Honek is a Polish writer from Racławice. Her book of interconnected short stories, White Nights, was nominated for the International Booker Prize. Poltergeist is her fourth poetry collection.

Dawid Mobolaji is a Polish-Nigerian literary translator, writer, and resident doctor based in London.

[Return to Top]